Kiedy zabrakło Chestera w 2020 roku Bunio był tym kotem, który koniecznie chciał zaprowadzić swoje rządy. Puszył się i stroszył nad innymi, ale wielkiego posłuchu nie zyskał. Natomiast skutecznie skłócił się z kilkoma kompanami. Zdecydowanie nie można było zostawić go sam na sam z Nitką, „darł koty” z Bazylem. Był kłótliwy, więc nie raz miały miejsce różne waśnie. Sytuację drastycznie zmieniło przejęcie sterów przez Gucia. Teraz zastanawiam się, czy czuł chorobę Bunia, o której nie wiedzieliśmy, czy co w niego wstąpiło, ale po roku pobytu u nas zaczął nagle Bunia rozstawiać po kątach. Bunio spuścił z tonu i cicho siedział w swoim kącie, gdzie czuł się bezpieczny. Martwiło nas, że Gucio z jednej strony go tłucze, a z drugiej próbuje tulić, na co Bunio mający w pamięci wszystkie razy, strasznie się obruszał i odchodził bucząc. Chodziło mi po głowie rozdzielenie tych dwóch gagatków, jednak sprawa wydawała się beznadziejna, bo żadne nie chciało siedzieć zamknięte w odosobnieniu.
Po odejściu Bunia stado pozostało w niejakim szoku. Każdy kłócił się z każdym. Nitka rozszalała się po domu urządzając awantury z każdym, kto tylko dał się sprowokować. Gucio przerzucił na nią swoje zapędy, co próbuje hamować Róża rzucając się do odwetu. Wygląda to jakby tylko szukała dobrej okazji, aby potraktować Gucia swoim pazurem.
Minął już ponad miesiąc bez Bunika, a awantury tylko trochę przycichły. Nam za to brakuje tego odkurzacza misek przy każdym jednym posiłku.
