W marcu zakończyliśmy leczenie Mimi lekami na padaczkę. Odstawialiśmy je wg rozpisanej przez neurologa procedury bardzo stopniowego schodzenia z dawek. Mieliśmy dużo szczęścia, że objawy ustąpiły. Wiosną jeszcze Mimi kręciła się i ganiała za ogonem, co wylądało na zabawę, ale przy jej historii, mogły to też być jednak równie dobrze powracające objawy padaczkowe, więc na wszelki wypadek na jakiś czas włączyliśmy olejek CBD.
Wyniki toxoplazmozy nie dały nam pełnej odpowiedzi, czy to ona wywołała ataki w pierwszej kolejności. Została przeleczona antybiotykami. Nie wiemy jednak, czy doszło do całkowitego wyleczenia, czy mamy do czynienia z fazą ukrytą. Szczęśliwie na ten moment wszystko zakończyło się pozytywnie i Mimi nie ma problemów zdrowotnych. Odpukać..
