Menu
kocia spółka
  • Strona główna
  • Kocie historie i dziwne przypadki medyczne
  • O kotach
  • Galeria
kocia spółka

HISTORIA RÓŻY

Opublikowano 25 kwietnia 201921 października 2019

„Last but not least” jak to mówią Anglicy.. Została nam do opowiedzenia historia ostatniego naszego gagatka – Róży. Róża, nie licząc Bazyla, jest naszym ostatnim „nabytkiem”. Ogłoszenie wrzucone przez wolontariuszkę na FB było dosyć dramatyczne: kotka pilnie potrzebuje domu, jej obecni opiekunowie grożą, że jeśli jej fundacja nie zabierze, to wywiozą ją na działki. A wiecie na pewno, jak wygląda sytuacja w wielu kocich organizacjach. Domy tymczasowe wolontariuszy pękają w szwach. Kotów w potrzebie jest wiecej, niż miejsca, gdzie można je bezpiecznie ulokować.

Odezwałam się więc do wolontariuszki, aby dowiedzieć się coś więcej. Kotka od małego przebywająca w domu (prezent wnuczki dla babci!), wysterylizowana przez fundację, została przez babcię oddana do sąsiadów. Sąsiedzi mieszkający w suterenie szybko stwierdzili, że kota nie potrzebują, szczególnie, że sika im do łóżka. Wolontariuszka obawiała się nawet, że następny telefon od nich będzie z oznajmieniem, że kota wywieźli poza miasto. Sama nie miała możliwości przechowania kotki do czasu znalezienia innego domu tymczasowego, ponieważ jej dom miał już około 40 kotów. Wyobraźcie sobie, jaka to olbrzymia ilość buź do wykarmienia, ile pracy przy opiece i sprzątaniu. A do tego koty są terytorialne, więc przy takich stadach pojawiają się problemy behawioralne, znaczenie terenu, choroby, bójki.

Nie zwlekając za długo, umówiłam się, że pojadę odebrać kota następnego dnia z rana. Wiecie, człowiek żyjący na przeciętnym poziomie, słyszy w telewizji czy radiu o tym, w jakich warunkach czasem żyją ludzie. Ale dopiero, jak zobaczy się na własne oczy, to poczuje jak to może strasznie w rzeczywistości wyglądać. Mieszkanie zajmowane przez właścicieli kotki przypominało bardziej ciemną norę, niż miejsce do życia dla ludzi. Bez podstawowych udogodnień, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Powycinane grzejniki, stare, porozbijane meble na podłodze, klika szafek robiących za kuchnię. Butla z gazem z przewodem ciągnącym się przez całą długość pomieszczenia. A koło butli nieduża miska, taka do mycia, z wiórkami dla kota – kuweta. Brak łazienki, czy chociażby zlewu.

Gdy w ciemnym pomieszczeniu otworzyły się drzwi, na moje spoktanie wybiegła nieduża, śliczna trójkolorowa koteczka. Bardzo odważna i rezolutna. Rózia.

Tak sobie myślę, że jestem wdzięczna tej pani, że zamiast wywieść po prostu kota gdzie popadnie, albo wyrzucić na ulicę, pomyślała o tym, aby spróbować zapewnić kotce bezpieczny kąt, dzwoniąc do fundacji. I że fundacja jej nie zbyła, tylko próbowała pomóc.

W drodze do domu przyglądałam się kotce. Szybko zorientowałam się, że po białym pyszczku biegają bezczelnie olbrzymie, upasione pchły. Kocia nawet nie zwracała już na nie uwagi, musiały jej towarzyszyć od dawna.

Zmieniłam więc plany i zamiast do domu, od razu udałam się do gabinetu weterynaryjnego. Tam została wypryskana preparatami przeciwko wszelkim „pasażerom na gapę”.

W domu umieściliśmy Różę w osobnym pokoju. Szybko jej się jednak znudziło siedzenie w jednym miejscu i wyrywała się do eksploracji nowej okolicy. Po kilku dniach, gdy pchły wyginęły, pozwoliliśmy jej wyjść do pozostałych kotów. Rózia okazała się bardzo odważną młodą panną. Nie miała oporów, by pacnąć łapą bojowego Bunia i pokazać mu, że nie da sobie w kaszę dmuchać. Reszta rezydentów postanowiła więc przejść nad nową lokatorką do porządku dziennego.

Rózię fascynuje wszystko, aportuje zabawki, gada do nas radośnie, przykleja się do nóg (przeważnie jedną łapą), na kolanach wygodnie mości i leży godzinami.

Ponieważ pierwsze kilka dni mieszkała w pracowni, nie miała okazji nasikać na żadne łóżko. Zostawiłam jej za to poza kuwetą jeszcze podkłady chłonne dla dzieci i z nich chętnie korzystała. Dwujeczka do kuwety, jedyneczka na podkład. Puszczona po domu samopas zaczęła sikać w różnych średnio do tego przeznaczonych miejscach. Gdy zauważyła gdzieś podkład, załatwiała się na niego. Włączyliśmy jej do diety wyciszające tabletki KalmVet (na bazie rumianku). Po krótkim czasie sikanie gdzie popadnie się skończyło. Zauważyłam, że Róża opracowała sobie swój system załatwiania. Na siusiu chodzi do jednej, konkretnej, otwartej kuwety. Na dwujeczkę nie jest już tak wybredna, każda kuweta dobra. Po odstawieniu KalmVetu problem nie powrócił. Natomiast zabranie „kuwety na siusiu” poskutkowało sikiem na sofie. Więc migusiem kuweta wróciła na swoje miejsce :D. To po prostu musi byc ta kuweta :).

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hej! Poznajmy się..

  • FB
  • Instagram
  • Pinterest

Ostatnie wpisy

  • Figa – zagadki zdrowotne
  • Mimi
  • Update o Dixi
  • Leczenie Shanti
  • Dixi i guz w płucach

Najnowsze komentarze

  • pati - Kot mnie budzi nad ranem, nie mogę się wyspać. Co robić?
  • pati - Kot mnie budzi nad ranem, nie mogę się wyspać. Co robić?
  • Kasia jak - Kot mnie budzi nad ranem, nie mogę się wyspać. Co robić?
  • pati - Mała kocia kulka energii. Poranne pobudki i szaleństwa.
  • Kotka a budzenie - Mała kocia kulka energii. Poranne pobudki i szaleństwa.

Archiwa

  • listopad 2025
  • październik 2025
  • sierpień 2025
  • lipiec 2025
  • czerwiec 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • wrzesień 2024
  • czerwiec 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • czerwiec 2023
  • grudzień 2022
  • czerwiec 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • kwiecień 2021
  • luty 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • lipiec 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019

Kategorie

  • Bez kategorii
  • Kocie historie
  • Kocie zdrowie
  • O kotach
  • Porady

Tagi

adoptuj kota agresja u kota chory kot dieta kota dla kota dziki kot jedzenie kocia miska kocie historie kocie jedzenie kocie porady kocie sprawy kocie strachy kocie tipy kocie zachowanie kocie zaufanie kocie zdrowie korekta zachowania kot kot bezdomny kot i miska kot po przejściach kot sika poza kuwetą kot w domu kot w mieszkaniu koty kuweta kuweta kota miska dla kota naucz kota nowy kot w domu o kocie o kotach oswajanie dzikusa oswajanie kota stary kot stres u kota szczęśliwy kot u weterynarza warto pomagać zabawa z kotem zdrowie kota zdrowy kot znaczenie terenu żwirek

Archiwa

Strony

  • Galeria
  • O mnie
  • Polityka prywatności – FACEBOOK, INSTAGRAM
  • POLITYKA PRYWATNOŚCI STRONY INTERNETOWEJ I COOKIES
  • REGULAMIN KORZYSTANIA ZE STRONY INTERNETOWEJ KOCIASPOLKA.PL
©2026 kocia spółka | Powered by SuperbThemes