Ten rok dla Figi też jest ciekawy zdrowotnie. Nad ranem Figa zaczęła pokaszliwać. Niby nic takiego. Ale codziennie nad ranem kaszlanko. Dostała steryd. Pomógł na jakiś czas. Ale kaszel powrócił. Tylko nad ranem. Więc powrórzyliśmy podanie dłużej działającego sterydu. Kaszlenie ustało.
W październiku pojawiła się w stadzie jakaś paskudna infekcja. Zaczęło się od Marula, który zaczął kaszleć i dużo spać. Dostał suplementy na odporność i w dwa dni było zdrowy. Ale zaraził Figulę. Na początku było trudno powiedzieć, czy znowu nasila się jej przypadłość z kaszlem, czy to infekcja marulkowa. Dostała więc syrop na gardło i odrobaczanie na nicienie płucne. Po dwóch dniach miała tak gigantyczny katar, że ponownie wylądowałyśmy w lecznicy. Jednak niestety nie dostała antybiotyku, tylko krople do nosa. W poniedziałek oskrzela zostały już zaatakowane i tym razem z wizyty wyszliśmy z antybiotykiem, który dostawała przez 14 dni. Infekcja wyleczona, ale nie może być za prosto.. Figa zaczęła bardzo dużo pić, co zapaliło oczywiście lampkę, że coś nie gra. W wynikach krwy znacznie podniesiona kreatynina i mocznik – niewydolność nerek, III stopień w IV-stopniowej skali IRIS. Rok temu miała robioną krew, cały panel geriatryczny, usg – wszystko było dobrze, żadnej zapowiedzi, że coś mogłoby być na rzeczy. Umówiłam się więc z Figą na usg. Tu na szczęście obraz nerek prawidłowy. Tak więc to „tylko” ostra niewydolność nerek. Wyleczalna.
Włączyliśmy Nefrokrill. Ledwo wróciliśmy z usg Figa zaczęła znowu kaszleć. Tak…
